Marcin Matysiak: Widoczna była nasza dominacja
Author: Anna Socha, photo: Jakub Wydra
Author: Anna Socha, photo: Jakub Wydra
Author: Anna Socha, photo: Jakub Wydra
Trener Legii II Warszawa Marcin Matysiak odpowiedział na pytania dziennikarzy po zwycięskim meczu 5. kolejki Betclic 2. ligi z Sokołem Kleczew.
- Bardzo się cieszymy przede wszystkim z wyniku, ale również z tego, co zaprezentowaliśmy na boisku. Myślę, że widoczna była nasza dominacja i ten wynik nie jest przypadkowy. Od samego początku bardzo dobrze weszliśmy w mecz, a już w siódmej minucie prowadziliśmy 2:0. Później w pierwszej połowie przyszedł moment rozprężenia i straciliśmy bramkę. W szatni powiedzieliśmy sobie, jak chcemy na to zareagować. Chcieliśmy przede wszystkim kontynuować to, co zaczęliśmy w pierwszej połowie. Bardzo szybko po przerwie zdobyliśmy bramkę na 3:1 i myślę, że od tego momentu mecz był już pod naszą kontrolą. Oczywiście pojawiały się drobne błędy, nad którymi musimy pracować, ale jeśli chodzi o ogólną ocenę, to jako sztab jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, co zaprezentowali zawodnicy. Cieszą również występy młodych chłopaków, którzy debiutowali i pojawili się na boisku.
- Debiuty zawodników takich jak Marcel Laszczyk i Franek Stępniewski, którzy są z rocznika 2010, pokazują, że realizujemy nasze cele. Naszym zadaniem jest rozwój młodych zawodników, a najlepszym sposobem na rozwój jest granie. Już w tym wieku mają możliwość występować na poziomie centralnym, w drugiej lidze, co z pewnością jest dla nich dużym doświadczeniem. To bardzo młodzi i perspektywiczni zawodnicy, ale muszą pamiętać, że cały czas trzeba ciężko pracować, bo tak naprawdę dopiero rozpoczynają swoją drogę. Aby osiągać najważniejsze cele, nie ma drogi na skróty. Trzeba każdego dnia dawać z siebie maksimum i wtedy przyjdą efekty. To, że dzisiaj dostali szansę, jest efektem ich pracy, ale na każdym treningu muszą udowadniać swoją wartość dla zespołu i cały czas chcieć więcej.
- Cieszy, jak napastnik zdobywa bramki. W dzisiejszym meczu zdecydowaliśmy, że od początku wyjdzie Bekem Bicki. Taki był nasz plan na to spotkanie. To zawodnik, który dołączył do nas miesiąc temu, więc potrzebował trochę czasu na aklimatyzację, wejście do drużyny i poznanie zawodników, ale również naszego modelu gry i tego, czego od niego oczekujemy. Musieliśmy też poznać go jako człowieka, żeby w odpowiedni sposób do niego dotrzeć i komunikować się z nim tak, aby realizował założenia, które ma na mecz. Myślę, że przez ten miesiąc wykonaliśmy dużo pracy - zarówno my jako sztab, jak i sam zawodnik. Dużą rolę odegrał również zespół, który pomagał mu w jak najlepszej aklimatyzacji.
- Jeśli chodzi o Cypriana Pchełkę, to bardzo się cieszę z jego powrotu. Na początku okresu przygotowawczego, chyba już w pierwszym tygodniu, doznał urazu. Od dwóch–trzech tygodni trenował już z nami i widzieliśmy, że mocno puka do drzwi pierwszego składu. Walczył o swoją szansę i dobrze prezentował się na treningach. Już we wcześniejszym meczu pojechał z nami, był na ławce rezerwowych, ale cały czas widzieliśmy podczas treningów, że jest to moment, w którym należy dać mu szansę. Tak też zdecydowaliśmy i wszedł dzisiaj na boisko. Bardzo cieszy, że od razu zdobył bramkę, a z tego, co dobrze pamiętam, miał również asystę. Tylko takich zmienników możemy sobie życzyć – zawodników, którzy po wejściu na boisko dają drużynie dużo jakości. Zawsze powtarzamy, że tutaj nikt nie ma wykupionego abonamentu. Wszyscy muszą ciężko trenować, bo sezon jest długi i myślę, że każdy otrzyma swoją szansę.