TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
X
BILETY SKLEP BIZNES LEGIA.COM KONTAKT
Piotr Kobierecki: największą przeszkodą dla zawodników są oni sami
03.05.2019 10.00, autor: JAKUB WYDRA, fot. ALEKSANDRA WÓR,
– Najlepiej byłoby, gdyby młodzi zawodnicy potrafili czerpać z doświadczeń starszych kolegów. Jeżeli spojrzymy choćby na statystyki, okazuje się, że tylko nieliczni gracze po pół roku czy po roku trafiają do I zespołu. Wystarczy prześledzić losy wielu graczy, którzy kilka lat temu byli w tym samym miejscu, a dziś grają w piłkę na poziomie III czy IV ligi lub nie grają w nią już wcale. Ich też często gubił brak cierpliwości, pochopnie podejmowane decyzje, niewłaściwe kroki – mówi Piotr Kobierecki, trener Legii II w długiej rozmowie z akademia.legia.com
 
Przez kilka lat pracował Pan z kategorią CLJ U19, teraz prowadzi Pan drużynę rezerw w seniorskiej III lidze. Na którym poziomie praca jest trudniejsza?
 
– Specyfika pracy w CLJ i III lidze jest zupełnie inna, przede wszystkim pod kątem wymagań, jakie stawia nam poziom rozgrywkowy. Praca w III lidze jest znacznie trudniejsza, co determinuje w głównej mierze jakość rywali. Praktycznie w każdym zespole są doświadczeni zawodnicy, więc gra siłą rzeczy jest bardziej pragmatyczna i fizyczna. W piłce juniorskiej, nawet na jej końcowym etapie - jakim jest U19 czy obecnie U18, można bazować na dłuższym utrzymaniu się przy piłce, rotacjach zawodników, można zmieniać sposób gry czy ustawienie pod kątem danego przeciwnika. Przed reformą Centralnej Ligi Juniorów jej poziom na etapie fazy zasadniczej był niższy niż obecnie, natomiast w zespołach, które ja prowadziłem dysponowałem na tyle silną kadrą, z wieloma bardzo zdolnymi jednostkami, że byliśmy w stanie tę ligę zdominować. W III lidze również chcemy dominować, ale na tym poziomie jest to znacznie trudniejsze. Być może pod względem kultury gry, posiadania piłki mamy przewagę w większości spotkań, ale doświadczenie drużyny przeciwnej, warunki fizyczne jej zawodników determinują w pewnym stopniu nasz sposób gry. Częściej musimy wykazywać się boiskowym cwaniactwem czy bardziej uważać przy stałych fragmentach gry dla rywala, bo to one często rozstrzygają losy spotkań. Zarówno na poziomie U19 jak i w Legii II nasze założenia są podobne - chcemy narzucać przeciwnikowi nasz styl, ale o wiele łatwiej wcielić to w życie w piłce juniorskiej niż seniorskiej.
 
 
Na czym polega trudność przejścia z U18 czy U19 do Legii II? Dlaczego tak wielu zawodników ma problem, by będąc kluczowym graczem drużyny CLJ prezentować podobny poziom w trzecioligowych rezerwach?
 
– Na pewno na każdy przypadek trzeba spojrzeć indywidualnie, bo w wypadku jednego zawodnika to przejście będzie bardzo płynne, a innemu sprawi to znacznie więcej trudności. Jeden chłopak szybko odnajdzie się w nowym środowisku, inny może potrzebować na to więcej czasu. Trzeba powiedzieć uczciwie, że piłka juniorska jest w porównaniu do seniorskiej bardzo infantylna. W III lidze jest znacznie większa odpowiedzialność za piłkę, trzeba szybko podejmować decyzje na boisku, więc często bywa tak, że zawodnicy, którzy na poziomie U19 mogli pozwolić sobie na niekonwencjonalne zagrania czy nieszablonowe rozwiązania, w dorosłym futbolu albo nie mają na to miejsca, albo reakcja przeciwnika jest zupełnie inna, bo doświadczony gracz inaczej się ustawia, inaczej czyta grę. Dlatego jeżeli weźmiemy pod uwagę zasób techniczny czy taktyczny młodych zawodników, ogromne znaczenie w kontekście poradzenia sobie w „dwójce” ma inteligencja boiskowa i szybkość adaptacji do nowych warunków. Inna sprawa, że zawodnicy trafiają do trudniejszego środowiska - nie opakowanego tak pięknie, jak Centralna Liga Juniorów, bez pięknych stadionów, ale ze znacznie wyższym poziomem trudności. Wcześniej byli zagłaskiwani, brylowali w CLJ, jeździli na młodzieżowe reprezentacje i nagle zderzają się z rzeczywistością trzecioligową. Początek bywa więc dla nich często bardzo trudny. W takiej sytuacji olbrzymie znaczenie ma sfera mentalna, umiejętność radzenia sobie w trudnych momentach. Nastoletni gracze przechodzą do rezerw i wydaje im się, że to tylko przystanek na pół roku czy rok, a bywa i tak, że większość z nich albo w ogóle nie wychodzi później z tego poziomu, albo idzie wyżej, odbija się od ściany i wraca. Oczywiście, my w Akademii szkolimy zawodników na poziom znacznie wyższy niż III liga i mamy wielu chłopców, których stać na grę w naprawdę poważnej piłce, ale kluczowe jest to, by ci chłopcy sami siebie z tego grania nie eliminowali. Często największą przeszkodą dla nich są oni sami. Są różne drogi do tego samego celu, o czym wielu graczy niestety zapomina. Są tacy zawodnicy, jak Sebastian Szymański, którzy kolokwialnie mówiąc „połkną” trzecią ligę i błyskawicznie trafią do pierwszej drużyny Legii. Inni grają dłużej w Legii II, aż osiągną boiskową dojrzałość i dopiero dostają szansę w I zespole. Jeszcze inni najpierw pokonują kolejne szczeble w Akademii, rezerwy, idą na wypożyczenia i dopiero wracają do „jedynki”, doświadczeni i ukształtowani. Kluczowa w tym wszystkim jest cierpliwość i odpowiednia mentalność, gracz niecierpliwy, wykonujący nerwowe ruchy szybko zostanie przez tę machinę dorosłego futbolu pokonany.
 
 
Legia II skupia obecnie najzdolniejszych osiemnasto - dziewiętnastoletnich zawodników, którym, z racji młodego wieku, brakuje często cierpliwości i racjonalnej oceny aktualnych umiejętności. Czy trener oraz Akademia mogą w jakiś sposób pomóc zawodnikowi nauczyć się tej cierpliwości?
 
– Na początku każdej rundy spotykam się z moimi zawodnikami indywidualnie i pytam ich o cele, te krótkoterminowe i długoterminowe. Staram się im tłumaczyć, że bardzo ważne jest, aby właściwie sobie te cele sformatować, by były adekwatne do ich obecnych możliwości. Jeżeli postawią sobie zbyt ambitny, nieosiągalny cel może się okazać, że będzie on ich wyłącznie blokować. Naszym zadaniem, jako trenerów czy szerzej całej Akademii, jest naprowadzać tych chłopaków na właściwie cele, uczyć ich stawiania sobie samym ambitnych, ale realnych wymagań i cierpliwego podążania wybraną ścieżką. Najlepiej byłoby oczywiście, gdyby młodzi zawodnicy potrafili czerpać z doświadczeń swoich starszych kolegów. Jeżeli spojrzymy choćby na statystyki, okazuje się, że tylko nieliczni gracze po pół roku czy po roku trafiają do pierwszego zespołu. To jednostki w skali wszystkich zawodników, dlatego porównywanie się z tymi przykładami może być dla nastoletniego chłopaka szkodliwe. Wystarczy prześledzić losy wielu graczy, którzy kilka lat temu byli w tym samym miejscu, a dziś grają w piłkę na poziomie III czy IV ligi lub nie grają w nią już wcale. Ich też często gubił brak cierpliwości, pochopnie podejmowane decyzje, niewłaściwe kroki. Łatwo wyciągać wnioski, gdy sam się sparzysz, ale mądrzej uczyć się na błędach innych. My możemy pomóc zawodnikowi sformułować rozsądny plan na siebie, na swoją karierę, ale wykonanie tego planu zależy wyłącznie od zawodnika. W otoczeniu młodego gracza zawsze znajdą się osoby dla swojego interesu gotowe klepać go po plecach, nawet gdy na to nie zasługuje. Kolejne mistrzostwa Polski juniorów, powołania na kadrę, wszystko przychodzi stosunkowo łatwo więc taki zawodnik ma prawo pomyśleć, że tak będzie również na kolejnym szczeblu, czyli w drużynie rezerw. Różnica polega jednak na tym, że rezerwy to już drużyna seniorska występująca w seniorskiej lidze. W lidze, w której toczy się walka o awans na szczebel centralny oraz walka o utrzymanie. Walka o lepsze pieniądze, o transfer do lepszego klubu. Tutaj nikt nie odstawi nogi, nikt nie rozłoży parasola ochronnego, dla znacznej większości klubów liczy się w pierwszej kolejności wynik sportowy. My stwarzamy tym chłopakom naprawdę dobre warunki do rozwoju, ale to, jak oni je wykorzystają zależy wyłącznie od nich.
 
 
 
 
III liga to dobra lekcja dorosłego futbolu dla młodego zawodnika?
 
– Te rozgrywki mają przypiętą negatywną łatkę wyłącznie fizycznej, topornej ligi, ale dziś rzeczywistość wygląda już zgoła inaczej. Praktycznie w każdym zespole są zawodnicy ograni na poziomie I ligi czy Ekstraklasy, prezentujący naprawdę niezły poziom umiejętności technicznych czy taktycznych. Coraz więcej zespołów stara się grać w piłkę, a nie bazować wyłącznie na fizyczności. Ja osobiście uważam, że zawodnicy, jeśli są gotowi, powinni jak najwcześniej trafiać do zespołu rezerw i seniorskiej piłki. Przede wszystkim nauczą się tutaj szybszego podejmowania decyzji, innego myślenia na boisku, nadrabiania braków fizycznych sprytem, szybkością czy umiejętnościami technicznymi. Człowiek najlepiej uczy się empirycznie, poprzez doświadczanie czegoś, więc im szybciej zaczniemy doświadczać dorosłego futbolu, tym bogatsi będziemy o te doświadczenia w przyszłości.
 
 
Jaką rolę w Pana zespole odgrywają starsi zawodnicy: Bartosz Brodziński,
Radosław Pruchnik
Radosław Pruchnik
Legia Warszawa U12
Radosław Pruchnik
Radosław Pruchnik
Legia Warszawa U12
Legia Warszawa U13
czy Michał Bajdur?
 
– To, co młodym zawodnikom mówią trenerzy to jedno, ale zupełnie czymś innym jest czerpać pewne rzeczy od kolegów z szatni. Zawodników ogranych w piłce seniorskiej, znających rzeczywistość innych klubów, nie zawsze kolorową. Jeżeli nasze komunikaty - trenerów, oraz to, co przekazują doświadczeni koledzy z drużyny są ze sobą spójne, daje to jeszcze lepszy efekt i mocniej oddziałuje na młodych graczy. Przede wszystkim dostają pełniejszy obraz tego, co może ich czekać za rok czy kilka lat. Mogą czerpać z doświadczenia zawodników, którzy byli w innych klubach, mierzyli się z różnymi problemami, na przykład natury organizacyjnej czy finansowej, które dla młodego chłopaka są czymś zupełnie abstrakcyjnym. Młodzi gracze często przenikają tym naszym „legijnym” środowiskiem, tą strefą komfortu, że się o nich dba, że dużo z nimi rozmawiamy, tłumaczymy im pewne rzeczy. Później taki chłopak idzie na wypożyczenie do II czy I ligi, zagra jeden słabszy mecz, wyląduje na ławce i nikt nie będzie mu tłumaczył, dlaczego nie gra ani nie będzie go głaskał, bo jest młody. Nie każdy radzi sobie w takiej sytuacji, szczególnie, gdy nie są nią przygotowani. Starsi zawodnicy mają więc wspierać ich swoim doświadczeniem poza boiskiem, ale i na placu gry. Podpowiedzieć, jak mądrzej się ustawić, jak nadrabiać braki sprytem. Jestem bardzo zadowolony ze współpracy z Bartkiem Brodzińskim, Radkiem Pruchnikiem czy Michałem Bajdurem. Swoją postawą czy cechami wolicjonalnymi wnoszą naprawdę wiele dobrego do naszej drużyny.
 
 
Od kilku miesięcy zawodnicy „dwójki” regularnie pojawiają się na treningach pierwszego zespołu Legii. Jak od kulis wygląda ten proces i czemu ma służyć?
 
– Kiedy w sierpniu trenerem I drużyny został Ricardo Sa Pinto razem z moim sztabem przygotowaliśmy dokładny opis każdego zawodnika Legii II z określeniem jego profilu, cech wiodących, oceną potencjału - tak, by szkoleniowiec seniorskiego zespołu miał pogląd na graczy znajdujących się w drugim zespole. Później trener Sa Pinto zapraszał poszczególnych zawodników „dwójki” kierując się zapotrzebowaniem na dany profil, chęcią przyjrzenia się z bliska danemu zawodnikowi, tematyką danego treningu. Dziś takim samym materiałem dysponuje trener Vuković, dodatkowo w sztabie jest
Marek Saganowski
Marek Saganowski
Trener, ur. 31 października 1978
Legia Warszawa U18
, który miał okazję pracować z wieloma zawodnikami rezerw czy ostatnio z drużyną U18. Zapraszanie młodych graczy Legii II na treningi „jedynki” to bardzo pożądany proces, o ile jest robiony z głową. Zawodnicy mogą na własnej skórze przekonać się, jak wygląda praca na najwyższym w skali kraju poziomie, zetknąć się z presją czy oczekiwaniami, z którymi na co dzień stykają się piłkarze Legii. Zmierzyć się z zupełnie inną jakością piłkarską, co dla wielu z nich jest później bardzo mocnym bodźcem do ciężkiej pracy, dużą motywacją. Mogą też przekonać się, jak wiele w pewnych elementach brakuje im jeszcze do poziomu pierwszego zespołu, ale też zobaczyć, że są na dobrej drodze, by za kilka lub kilkanaście miesięcy znaleźć się w tej drużynie na stałe. Dlatego ja, jako trener rezerw, widzę bardzo wiele korzyści takich ruchów. Pracując z Legią II musimy zdawać sobie sprawę, że nie jest to suwerenna drużyna, która żyje tylko dla siebie. Naszym nadrzędnym celem jest wychowywanie zawodników na potrzeby pierwszego zespołu, przygotowanie ich do gry w naszym klubie, zarówno pod względem czysto piłkarskim, jak i motorycznym czy mentalnym. Czy będzie to awans bezpośredni, czy poprzez wcześniejsze wypożyczenie do klubu I ligi lub Ekstraklasy, to każdy gracz, który awansuje do „jedynki” na stałe jest dla nas powodem do dumy i sygnałem, że wykonujemy dobrą pracę. Zimą do pierwszej drużyny trafili Czarek Miszta,
Michał Karbownik
Michał Karbownik
Pomocnik, ur. 2001
Legia Warszawa II
i
Mateusz Praszelik
Mateusz Praszelik
Pomocnik, ur. 26 września 2000 r.
Legia Warszawa II
, a teraz pracujemy na to, by latem trafili tam kolejni gracze. Na pewno mamy w „dwójce” kilku zawodników z dużym potencjałem, razem z dyrektorem Jackiem Zielińskim mamy plan na tych chłopaków i pracujemy w taki sposób, by za chwilę byli gotowi otrzymać szansę w seniorskim zespole.
 
 
Kiedy zawodnik Legii II jest gotowy, by awansować do pierwszego zespołu Wojskowych?
 
– To bardzo rozległe zagadnienie, bo należy rozpatrzyć bardzo wiele czynników, zanim przesunie się kogoś na stałe do seniorskiej drużyny. Ja uważam, że zawodnik powinien trafić do I zespołu wtedy, gdy wyraźnie przerasta już swoje środowisko, umiejętnościami, potencjałem, postawą na boisku. Jeżeli Legia II nie generuje już jego rozwoju, trzeba wykonać odpowiedni krok, by chłopak nie tracił czasu stojąc w miejscu. Wtedy należy zastanowić się, czy dajemy mu już szansę w „jedynce”, czy może lepszym rozwiązaniem będzie wypożyczenie do I lub II ligi. Trzeba to jednak robić z głową. Czasami przejście na wyższy poziom optymalizuje rozwój, ale nie zawsze. Najprościej byłoby powiedzieć, że każdy gracz przesunięty do I drużyny będzie się szybciej rozwijał, ale to nieprawda. Środowisko do rozwoju zawodnika musi być w jak największym stopniu zoptymalizowane. Poprzeczka nie może być zawieszona zbyt nisko, bo będzie to hamowało jego rozwój, ale przeskok nie może też być zbyt duży. Przesunięcie tylko po to, by pochwalić się wychowankiem w mediach może wyrządzić więcej szkody, niż pożytku. Zawodnik nie będzie grał, będzie czuł, że odstaje. Zacznie tracić pewność siebie, czucie piłki, po prostu będzie tracił czas. Podejmując decyzję o przesunięciu musimy mieć przekonanie, że ten chłopak sobie na tym poziomie poradzi, teraz lub w niedalekiej przyszłości.
 
 
Prowadził Pan wielu zawodników, którzy dziś z powodzeniem występują w Ekstraklasie czy I lidze. W Legii są Radek Majecki, Mateusz Wieteska czy Sebastian Szymański, na wypożyczeniu w Miedzi Mateusz Żyro, w Lechii gra Konrad Michalak, a w Rakowie Miłosz Szczepański. Czy już na etapie juniora wyróżniało ich coś szczególnego, po czym można byłoby spodziewać się, że to właśnie oni odnajdą się w dorosłym futbolu?
 
– Tak naprawdę gdybym chciał opowiedzieć o każdym z tych zawodników, mógłbyś napisać kilka osobnych artykułów (śmiech). Każdy przykład należy rozpatrywać indywidualnie, bo analizując drogę każdego z tych graczy do seniorskiej piłki, można zauważyć pewne różnice. Tak jak już mówiłem wcześniej, są różne ścieżki, nie ma jednego właściwego wzorca, który można byłoby powielić. Pracowałem z drużynami na etapie CLJ U19 przez cztery lata, od rocznika 1996. Już na początku mojej pracy powiedziałem, że to będzie pokolenie Legii Warszawa, właśnie te roczniki 1996, 97, 98, 99 - z którego wyjdzie kilku naprawdę bardzo dobrych piłkarzy. Wielu chłopaków z tych roczników gra lub będzie grać w piłkę na poważnym poziomie, jestem o tym przekonany. Co ich łączy? Przede wszystkim to, że po prostu potrafią dobrze grać w piłkę. Na pewno mają też odpowiednie podejście mentalne, cierpliwość, podejmują rozsądne decyzje - bo sukces w futbolu to składowa wielu bardzo różnych czynników. Sam talent nie wystarczy, więc mogę powiedzieć, że każdy z tych chłopaków potrafił talent poprzeć ciężką pracą i dlatego są dziś tu, gdzie są. To, co cieszy mnie, jako trenera, to że jako Akademia Legii potrafiliśmy stworzyć im odpowiednie środowisko do rozwoju, dołożyliśmy cegiełkę do tego, że dziś z powodzeniem radzą sobie w Ekstraklasie czy I lidze.
 
 
 
 
Zimą do pierwszego zespołu awansowali trzej kolejni Pana podopieczni - Cezary Miszta,
Michał Karbownik
Michał Karbownik
Pomocnik, ur. 2001
Legia Warszawa II
i
Mateusz Praszelik
Mateusz Praszelik
Pomocnik, ur. 26 września 2000 r.
Legia Warszawa II
. Czego możemy spodziewać się po tych zawodnikach?
 
– Czarek Miszta to bramkarz bardzo dobrze analizujący to, co dzieje się na boisku. Ze świetną grą nogami, dużym potencjałem, mający jeszcze duże rezerwy, bo jest to zawodnik późnodojrzewający - a mimo to już robi się o nim głośno dzięki świetnym występom w reprezentacji Polski czy właśnie awansowi do „jedynki”.
Michał Karbownik
Michał Karbownik
Pomocnik, ur. 2001
Legia Warszawa II
stosunkowo późno został zauważony, mimo że już od dawna w barwach Młodzika Radom przejawiał naprawdę olbrzymi potencjał. Wypatrzony przez naszego skauta Krzysztofa Tanczyńskiego trafił do Akademii Legii i z miejsca zaczął robić bardzo duże postępy. To bardzo spokojny, cichy chłopak, introwertyk. Ma świetne parametry motoryczne, bardzo dobre prowadzenie piłki, zmianę kierunku, pracowity. Pod względem osobowości przeciwieństwem Karbownika jest
Mateusz Praszelik
Mateusz Praszelik
Pomocnik, ur. 26 września 2000 r.
Legia Warszawa II
, wybitny ekstrawertyk. Ofensywnie usposobiony pomocnik, dysponuje dużym repertuarem umiejętności technicznych, zawodnik nieszablonowy, kreatywny, pewny siebie, pozytywnie zakręcony. Czasami z boku może się wydawać niepokorny, ale to chłopak bardzo fajny do współpracy, bardzo lubię takich zawodników. To, co chciałbym podkreślić, to że każdy z tych zawodników jest bardzo dobrze wyszkolony, co świadczy o tym, że od najmłodszych lat pracowali z nimi dobrzy trenerzy, którzy wykonali kawał dobrej pracy. Dziś zauważamy głównie to, co jest teraz, ale musimy docenić, że w poprzednich klubach ci chłopcy zostali bardzo dobrze przygotowani do tego, by w naszej Akademii stawiać kolejne kroki w swoim rozwoju.
 
 
Do sztabu szkoleniowego Legii II dołączył zimą Radosław Mozyrko. Jaka jest jego rola?
 
– Radek ma za zadanie wspierać rozwój indywidualny zawodników naszej drużyny. Uczestniczy w naszym procesie treningowym, jest pełnoprawnym członkiem sztabu szkoleniowego. W ramach treningu zespołowego zwraca uwagę na poszczególne jednostki, dba o optymalizację ich rozwoju. Jestem zadowolony z tego, jak to wygląda w praktyce.
 
 
Jaki jest cel Legii II na końcówkę tego sezonu?
 
– Jeżeli chodzi o cel w postaci konkretnego miejsca w tabeli, to takiego celu nie mamy określonego. Celem jest każdy kolejny mecz oraz, patrząc szerzej, rozwój. Wiem, że to taka wymijająca i wyświechtana odpowiedź, ale w stu procentach zgodna z prawdą. Koncentrujemy się na każdym kolejnym spotkaniu, by zaprezentować się w nim jak najlepiej, zrealizować nasze założenia i dzięki temu sięgnąć po punkty. Chcemy przy tym rozwijać jednostki w obrębie zespołu, a więc uczyć poszczególnych graczy funkcjonowania w obrębie drużyny i przekładania indywidulanych umiejętności na grę całego organizmu, jakim jest Legia II. Zawodnicy trafiają do nas do ostatniej obróbki, jako już w dużym stopniu ukształtowani piłkarze, a w rezerwach mają się nauczyć przede wszystkim odpowiedzialności za pewne założenia w obrębie formacji czy całego zespołu, poszerzyć swoje zasoby taktyczne czy doświadczyć po raz pierwszy gry o punkty w seniorskiej rzeczywistości. Dorosły futbol jest bardzo pragmatyczny i nasz zawodnik musi posiadać nie tylko duże umiejętności techniczne, ale również umiejętność dostosowania się do wymagań różnych szkoleniowców, z którymi w przyszłości być może będą pracować. Trenerzy są różni, założenia się zmieniają, ale prawda jest jedna - albo jesteś kompleksowo dobrym piłkarzem, albo nie. My chcemy jak najlepiej przygotowywać naszych graczy do gry w seniorskiej piłce i finalnie z tego będziemy rozliczani, również jako Legia II.





zgłoś błąd
Zgłoś błąd
Dodaj do





Poprzedni miesiąc

Maj 2019

Kolejny miesiąc
Pn
Wt
Śr
Czw
Pt
So
Nd
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
Logowanie z legia.com
Nie masz konta? Zarejestruj się Zapomniałeś hasło? Przypomnij

zamknij
Nazwa strony: Legia.com
Link: http://source.legia.com/news,47291-piotr_kobierecki_najwieksza_przeszkoda_dla_zawodnikow_sa_oni_sami.html#kom_add
E-mail:
Opis problemu:
Podpis:
Przepisz kod: Kod
 
Kod:
Zamknij okno