TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
X
BILETY SKLEP BIZNES LEGIA.COM KONTAKT
CLJ: JAK CO ROKU ... Z LECHEM
14.06.2017 21.36, autor: Joanna Sobczykiewicz fot. Jacek Prondzynski, źródło: własne
Drużyna Centralnej Ligi Juniorów z rocznika 98/99 w czwartek rozpocznie rywalizację w półfinale mistrzostw Polski. Pierwsze spotkanie z Lechem Poznań we Wronkach rozpocznie się o godz. 19. Drużyny zmierzą się ze sobą czwarty rok z rzędu.
Do pierwszej rywalizacji doszło w 2014 roku, w premierowym sezonie Centralnej Ligi Juniorów. W ćwierćfinale rozgrywek górą był Kolejorz (2:2 i 0:3), ale w kolejnych dwóch lepsi okazywali się legioniści.
 
W 2015 roku spotkali się z piłkarzami z Poznania w finale. Pierwszy mecz odbył się 17 czerwca w Warszawie. Legia 96/97 od pierwszych minut starała się udowodnić Lechowi, że to oni zasługują na zwycięstwo i tytuł Mistrza Polski. „Wojskowi” dominowali na boisku i oddawali coraz groźniejsze strzały na bramkę Adriana Szadego. Najpierw dobrą okazję miał Rafał Makowski, a kilka chwil później Adam Ryczkowski. W końcu do głosu doszła ofensywa gości. Młodzi Lechici podeszli pod pole karne Dawida Lelenia, lecz ich strzały nie sprawiły naszemu bramkarzowi żadnych problemów. Pod koniec pierwszej połowy świetną interwencją popisał się golkiper Legii, broniąc sytuację sam na sam. Jeszcze przed przerwą Michał Suchanek mógł dać prowadzenie naszej drużynie, lecz strzelił niewiele nad poprzeczką. 
 
Po zmianie stron legioniści ponownie przejęli inicjatywę. W 64. minucie Rafał Makowski dał Legii prowadzenie. Wykorzystał dobre dośrodkowanie Filipa Karbowego, strzelił pod poprzeczkę, nie dając szans Szademu na obronę. 4 minuty później na 2:0 podwyższył Michał Trąbka, który dosłownie kilka chwil wcześniej wszedł na boisko. Lech nie zdołał się podnieść po dwóch, szybko straconych bramkach. Rywala w doliczonym czasie gry dobił Mateusz Hołownia. Pierwsze spotkanie półfinałowe zakończyło się naszym zwycięstwem 3:0. 
 
Obie drużyny spotkały się ponownie 20 czerwca we Wronkach. Legioniści przystąpili do niego ze sporą przewagą. Zdecydowanie w gorszej sytuacji był Lech. By wygrać, musiał strzelić aż trzy bramki świetnie dysponowanej Legii, przy tym nie żadnej nie tracąc. Wszystko skomplikowało się jeszcze bardziej w 7. minucie spotkania. Podopieczni trenera Piotra Kobiereckiego wykorzystali błędy obrońców Lecha, a Adam Ryczkowski pokonał bezbronnego Mateusza Lisa. Gospodarze odpowiedzieli 10 minut później. Błąd w defensywie popełnił kapitan Arkadiusz Najemski. Nasz obrońca źle obliczył tor lotu piłki, potknął się i zostawił Roberta Janickiego bez krycia. Ten spokojnie przedarł się w nasze pole karne i przelobował Dawida Lelenia. Lechici zdołali doprowadzić do wyrównania, dając znak piłkarzom Legii, że tak łatwo nie zadowolą się srebrnymi medalami. Nasi piłkarze schodzili na przerwę przegrywając 1:2. W samej końcówce pierwszej połowy znowu popełnili błąd, tym razem pod bramką Lisa i pozwolili Lechowi na przeprowadzenie szybkiej akcji. Zakończyła się ona stratą gola. Leleń, chcąc zażegnać niebezpieczeństwo wyszedł z bramki, lecz został oszukany przez jednego z Lechitów, który zdołał podać do Janickiego. Asekurowała go trójka naszych obrońców, lecz futbolówka przeleciała tak niefortunnie, że Eryk Rakowski wbił ją do własnej bramki. 
 
Piłkarze z pewnością usłyszeli w przerwie wiele gorzkich słów od trenera Kobiereckiego i po powrocie na boisko wzięli się do pracy i odrabiania strat. W 64. minucie arbiter odgwizdał faul na Adamie Ryczkowskim. Do rzutu wolnego podszedł Filip Karbowy, który dośrodkował piłkę wprost na głowę Mateusza Wieteski, który wyskoczył najwyżej i nie dał szans zaskoczonym Lechitom. Taki wynik jak najbardziej satysfakcjonował Legię, dając jej mistrzowski tytuł. Wojskowi postawili kropkę nad „i” w 87. minucie. Konrad Michalak wyłożył piłkę Tomaszowi Nawotce, a ten bez większych problemów pokonał Mateusza Lisa. Dwumecz z Lechem zakończył się zwycięstwem Legii 6:2. 
 
Mistrzowie Polski 96/97: Dawid Leleń, Wiktor Lasota, Bartosz Skowron, Eryk Rakowski, Rafał Makowski, Mateusz Wieteska, Arkadiusz Najemski, Arkadiusz Górka, Wojciech Kochański, Mateusz Hołownia, Michał Trąbka, Tomasz Nawotka, Miłosz Kozak, Filip Karbowy, Adam Ryczkowski, Miłosz Szczepański, Robert Bartczak, Konrad Michalak, Michał Suchanek
 
W ubiegłym roku legioniści spotkali się z Lechem w półfinale. Po raz kolejny pierwsze spotkanie miało miejsce w Warszawie. Młodzi piłkarze grali na płycie głównej stadionu przy ulicy Łazienkowskiej 3 i byli licznie dopingowani przez kibiców. Niestety, mecz nie rozpoczął się po naszej myśli. Lechici byli stroną przeważającą i częściej stwarzali zagrożenie pod bramką strzeżoną przez Radosława Majeckiego. Na domiar złego nasza defensywa popełniła błąd i w 32. minucie Dawid Kurminowski pokonał golkipera Legii w sytuacji sam na sam i wyprowadził Lecha na prowadzenie. Kilka minut później goście mogli prowadzić już 2:0, po niedokładnym podaniu Bartosza Skowrona. Sytuację uratował Mateusz Żyro, wybijając futbolówkę jeszcze zanim ta zdołała przekroczyć linię bramkową. 
 
Po złej pierwszej połowie podopieczni trenera Kobiereckiego wyszli na drugą część spotkania odmienieni o 180 stopni. Wszystko za sprawą Miłosza Szczepańskiego, który w przerwie pojawił się na murawie. Pomocnik Legii został bohaterem spotkania, zdobywając dwie bramki w ciągu zaledwie dwóch minut. Po objęciu prowadzenia nasza drużyna dłużej utrzymywali się przy piłce i częściej stwarzali zagrożenie pod bramką Miłosza Mleczko. Pomimo tego, że okazji nie brakowało, legionistom nie udało się podwyższyć prowadzenia i strzelić jeszcze kilku goli. Wynik 2:1 był niezłą zaliczką przed rewanżem we Wronkach, szczególnie biorąc pod uwagę to, jak wyglądało pierwsze 45. minut w naszym wykonaniu.
 
Kolejne spotkanie z Lechem odbyło się 29 maja. Obie drużyny miały ogromne chęci, by zagrać w finale i zdobyć tytuł Mistrza Polski. Zadaniem Legii była obrona wyniku ustanowionego w Warszawie. To Lech musiał atakować, tym samym odsłaniając się. W skrócie tak wyglądała taktyka obrana przez trenera Kobiereckiego. Z kolejnymi upływającymi minutami kibice zgromadzeni we Wronkach nie oglądali żadnej bramki, a ich drużyna oddalała się od finału. Legioniści robili swoje. Dobrze w tym spotkaniu prezentowali się golkiperzy, Radosław Majecki i Miłosz Mleczko. W 77. minucie sytuacja Lechitów pogorszyła się. Za bardzo ostry faul na Kubie Szreku czerwoną kartkę zobaczył Filip Nawrocki. Gospodarze kończyli mecz w dziesiątkę. Nerwową końcówkę zapamiętamy szczególnie z rzutu karnego, podyktowanego naszej drużynie dosłownie w ostatnich sekundach spotkania. Po faulu na Piotrze Cichockim arbiter podyktował „jedenastkę”, do której podszedł Grzegorz Aftyka. Pewnym strzałem pokonał golkipera Lecha. Juniorzy starsi Legii Warszawa awansowali do finału Mistrzostwa Polski, gdzie okazali się lepsi od Pogoni Szczecin (0:2 i 5:2).





zgłoś błąd
Zgłoś błąd
Dodaj do





Poprzedni miesiąc

Grudzień 2017

Kolejny miesiąc
Pn
Wt
Śr
Czw
Pt
So
Nd
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
Logowanie z legia.com
Nie masz konta? Zarejestruj się Zapomniałeś hasło? Przypomnij

zamknij
Nazwa strony: Legia.com
Link: http://source.legia.com/news,46817-clj_jak_co_roku__z_lechem.html#kom_add
E-mail:
Opis problemu:
Podpis:
Przepisz kod: Kod
 
Kod:
Zamknij okno