TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
X
BILETY SKLEP BIZNES LEGIA.COM KONTAKT
Słowami Krzysztofa Dębka
28.12.2016 10.31, autor: Marcin Węcławek, fot. Mateusz Kostrzewa, Janusz Partyka, Jacek Prondzynski, źródło: laczynaspilka.pl / legia.net / własne
Krzysztof Dębek stojąc na czele młodzieżowej drużyny Legii wywalczył w UEFA Youth League pięć punktów, rywalizując z najlepszymi drużynami Starego Kontynentu. Wraz z piłkarzami zostawili po sobie w Europie dobre wrażenie. Zapraszamy do lektury najciekawszych wypowiedzi szkoleniowca młodych legionistów.
Krzysztof Dębek okazał się jednym z największych wygranych roku 2016. Trener w przeszłości prowadzący juniorskie drużyny z roczników 1991, 1992, 1993, 1994 i 1995 sprawdził się po objęciu zespołu stanowiącego bezpośrednie zaplecze "jedynki". Prowadząc legijną młodzieżówkę w UEFA Youth League wywalczył pięć punktów rywalizując z europejskimi potęgami. I zawsze miał wiele do powiedzenia, o czym przekona Was poniższa lektura.
 
O przeszłości piłkarskiej:
 
"Krzysztof Dębek był piłkarzem, który w wieku 23 lat przestał już grać, bo stwierdził, że ścieżka rozwoju trenerskiego będzie lepsza. Był piłkarzem takim jak Sarri w Napoli, jak Carlos Alberto Pereira, jak Arrigo Sacchi. Czyli kariery nie zrobił, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby rozwijał się na ścieżce trenerskiej i czerpał z tego radość. To kompletnie inny zawód niż bycie piłkarzem. Długa kariera zawodnicza oczywiście pomaga, ale to, że nie grało się w piłkę, nie jest problemem."
 
 
O dorobku w trzeciej lidze:
 
"Jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz. Kiedy drużynie idzie, łatwo gloryfikować pracę. Po jednym niepowodzeniu łatwo powiedzieć sobie, że jest źle. Trochę tak było z naszą grą w trzeciej lidze. Kończyliśmy sezon z wielką szansą na awans. Za chwilę, kolejkę przed końcem rozgrywek, spadek zaglądał nam w oczy. Co by było, gdyby to się stało? Wszyscy powiedzieliby, że ci młodzi zawodnicy do niczego się nie nadają. Wielu piłkarzy wypromowało się przez ten rok i spora część będzie grała w najwyższych klasach rozgrywkowych w Polsce. Granica między gloryfikacją pracy, a totalnym dnem jest cienka. Czasem za cienka. Trzeba twardo stąpać po ziemi i chłodno spoglądać na życie."
 
 
O misji po objęciu Legii II:
 
"Jestem w Klubie od dwunastu lat, przeszedłem przez wszystkie szczeble pracy z młodzieżą aż po drugi zespół. Wierzę, że odpowiednio wykonam powierzone mi obowiązki. Jako trener drugiej drużyny znam swoje miejsce w szeregu. Stoi przede mną zadanie przygotowania zawodników rezerw do tego, by ich wejście do pierwszego zespołu było bezbolesne. Wierzymy, że możemy pomóc chłopakom w wykonaniu tego przeskoku, jeśli od początku będzie funkcjonował w pewnym stałym schemacie."
 
 
O przygotowaniach do UEFA Youth League:
 
"Każdego mieliśmy podzielonego na fazę ataku i bronienia. Gdy ruszyła faza grupowa, to było nam łatwiej, bo w Internecie można było znaleźć nagrania z meczów. Jednak przed naszym debiutem musieliśmy z czegoś skorzystać, dlatego wysłaliśmy naszych ludzi na mecz z Arminią Bielefeld, który Borussia wygrała 5:0. Do samego wyniku jednak podchodziliśmy spokojnie, bo grali z ostatnią drużyną w tabeli. To, co bardziej zwróciło naszą uwagę, to ustawienie Borussii z trójką obrońców, którzy się nie rotowali, tylko cały czas grali na swoich nominalnych pozycjach - w ustawieniu 3-5-2 albo 3-4-3. Ktoś teraz powie: "co wam po tych obserwacjach, skoro i tak przegraliście 0:2". Jednak dla mnie, jako trenera, w wielu momentach tego meczu sobie radziliśmy. Dzięki temu, że wcześniej oglądaliśmy Borussię, mieliśmy w meczu z nią klarowne sytuacje. Jak choćby ta z początku spotkania, którą zmarnował Szymański - ostatnio identyczną miał z Widzewem i ją wykorzystał. A potem uderzenie do pustej bramki Michalaka. Można gdybać, ale dla mnie ważne jest to, że przygotowaliśmy się solidnie. Wykonaliśmy kawał dobrej roboty i nie mamy sobie nic do zarzucenia."
 
 
Po pierwszym meczu UYL z Borussią:
 
"Jestem zadowolony z zawodników, wychodziliśmy dzisiaj po zwycięstwo, po trzy punkty. Bardzo chcemy skoncentrować się na pokazaniu siebie, tego, co ćwiczmy, na tym, jak piłkarze się rozwijają, jak potrafią wykonać pewne zagadnienia taktyczne. Chłopaki podeszli do tego spotkania bardzo dobrze. Nie było po nich widać stresu i potrafili dostosować się do poziomu rywala. Pomimo porażki należy poklepać ich po plecach i powiedzieć, że wykonali dobrą pracę. Udało nam się dobrze rozpracować przeciwnika i zrealizować zadania powierzone przed meczem. Zawodnikom ofensywnym zabrakło trochę precyzji w sytuacjach stuprocentowych."
 
 
Przed pierwszym meczem UYL ze Sportingiem:
 
"Znamy historię, piłkarzy, których wychował Sporting i szanujemy to, ale strachu nie ma - zapewnia Dębek. - Mamy świeże analizy gry przeciwnika, wiemy, jak to może dzisiaj wyglądać. Chłopcy znają niektórych młodych piłkarzy Sportingu, bo spotykają się z nimi przy okazji spotkań reprezentacji. Wychodzimy na boisko, żeby zagrać dobry mecz. Nie ma strachu i kompleksów, ale oczywiście jest szacunek. Ale Portugalczycy muszą też szanować nas. Chcemy pokazać swój futbol. Chłopcy mają umiejętności i mam nadzieję, że dobrze je dzisiaj sprzedadzą." 
 
 
O najlepszym wspomnieniu z UYL:
 
"Pierwszy mecz ze Sportingiem w Lizbonie i najpierw głos kogoś z ławki po niestrzelonym karnym przez Hołownię: "my w tej Lidze Mistrzów już chyba nie strzelimy gola". A potem Szczepański trafił w doliczonym czasie gry i dał nam pierwsze punkty. To chyba było najfajniejsze wspomnienie. Na pewno takie, które najbardziej wbiło się w pamięć".
 
 
Po pierwszym meczu UYL z Realem Madryt:
 
"Wiemy, że między nami a rywalami nie ma przepaści. Przez to w kolejnych meczach żądano od nas wyników. W tej grupie może ich nie być, ale z pewnością nabieramy doświadczenia. I to zaprocentuje. Nasi zawodnicy są dobrze przygotowani. Nie w tym szkopuł, że tracimy punkty. Od zawodników Realu odstajemy w kwestii decyzji. Ale to są ludzie nie tylko z Hiszpanii, nie tylko za 100 tysięcy euro. Obecność Gutiego czy Roberto Carlosa nie miała znaczenia dla zawodników, pewno bardziej dla kibiców. Zmiany były późne, bo plan taktyczny bazujący na wyższym ustawieniu się wobec przeciwnika jako tako funkcjonował. W kolejnych spotkaniach nie zaprezentujemy się gorzej niż dotychczas. Nie będziemy odstawiać nogi. Ludzie klepią nas po plecach, chcieliby więcej punktów, choćby po brzydszej grze. Ale nam zależy również na tym, by grać ładnie." 
 
 
Po drugim meczu UYL z Borussią Dortmund:
 
"Szkoda remisu, bo prowadziliśmy i mieliśmy wiele dobrych sytuacji. Osiągnęliśmy ten wynik fajnymi akcjami i niezłą neutralizacją przeciwnika. Były jednak momenty, w których indywidualnie odstawaliśmy od przeciwnika. Dużą rolę odegrał w dzisiejszym meczu Sebastian Szymański, który strzelił dwie piękne bramki. Żelazne płuca, serce do walki, ale do tego trzeba dorzucić ambitnie walczącego Urbańskiego, dwóch środkowych obrońców, Nawotkę, Michalaka mającego kilka akcji czy Szczepańskiego i Kulenovicia wykonujących kawał ciężkiej pracy."
 
 
Po wygranym meczu Legii II z Widzewem:
 
"Pracujemy profesjonalnie, wywiązujemy się ze swoich obowiązków, analiza rywali to nasz chleb powszedni. Znaliśmy więc zawodników Widzewa, wiedzieliśmy kto nie zagra. Niektóre sprawy w akcjach ofensywnych, które nam wychodziły, były sytuacjami zaplanowanymi, przewidywaliśmy pewne okoliczności. Zdobywanie bramek po stałych fragmentach gry to najlepsza broń dla wszystkich drużyn. Jeśli piłka jest dobrze bita w światło bramki, trudno jest bramkarzowi ją złapać."
 
 
Po wygranej w drugim meczu UYL ze Sportingiem:
 
"Kontrolowaliśmy ten mecz. Mamy fantastyczną młodzież. Ci co weszli do składu obserwowali poprzednie mecze i to też im dużo dało. Świetny był Waniek, Nawotka w drugiej połowie w defensywie – naprawdę brawa dla nich.  Cieszę się, że zawodnicy grający na nie swoich nominalnych pozycjach tak się zaprezentowali, chociażby Czarnowski w środku pola. Nie wolno się zamykać na jedną pozycję, trzeba się rozwijać i próbować grać w innych miejscach. Zobaczymy, czy to zmiana na przyszłość. Cieszymy się, że możemy tak poszerzać horyzonty chłopaków. Chciałbym w dużym kształcie utrzymać ten zespół, ale zobaczymy. Jesteśmy takim przekaźnikiem graczy do pierwszego zespołu i tylko się z tego cieszyć."
 
 
O wierze w młodą Legię:
 
"Ja wierzyłem, że nam się uda. Borykaliśmy się z brakiem wiary opinii publicznej, a potem było jej zbyt dużo, w to, że uda nam się u siebie wygrać z Realem, nastąpiły rozczarowania z tym związane. Wiedziałem co ci chłopcy potrafią. To nie były tylko bezpośrednie przygotowania do Ligi Mistrzów UEFA w sierpniu i wrześniu, ale budowa drużyny Legii II od lipca 2015, efekty tej pracy, skład mądrze wzmacniany zawodnikami z pierwszego zespołu czy Centralnej Ligi Juniorów."
 
 
O relacjach między Legią II a pierwszą drużyną:
 
"Dziś w klubie jest Jacek Magiera. Zwraca on uwagę na młodych piłkarzy, regularnie odwiedza nasze mecze w trzeciej lidze albo wysyła na nie asystenta Aleksandara Vukovicia. To dla moich chłopaków bardzo dobra zmiana i oni to czują. Już nie ma tak, że idzie przerwa zimowa i każdy rozgląda się za wypożyczeniem. Dziś większość chce zostać i czeka w blokach na to, aż dostanie swoją szansę. Jestem przekonany, że u trenera Magiery mogą na nią liczyć. Często ze sobą rozmawiamy - to mój kolega - ale to nie znaczy, że ja im mogę coś obiecać. Poczekajmy do stycznia."
 
 
O własnym rozwoju:
 
"Cały czas się rozwijam. Jestem zadowolony z tego gdzie jestem, co robię, z kim pracuję. Każdy ma swój czas, przyjdzie czas na wszystko."
 





zgłoś błąd
Zgłoś błąd
Dodaj do





Poprzedni miesiąc

Wrzesień 2017

Kolejny miesiąc
Pn
Wt
Śr
Czw
Pt
So
Nd
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
Logowanie z legia.com
Nie masz konta? Zarejestruj się Zapomniałeś hasło? Przypomnij

zamknij
Nazwa strony: Legia.com
Link: http://source.legia.com/news,46739-slowami_krzysztofa_debka.html#kom_add
E-mail:
Opis problemu:
Podpis:
Przepisz kod: Kod
 
Kod:
Zamknij okno